Blog > Komentarze do wpisu
52. Sombreros piwo smakowe

sombreros piwo beer

BADANY OBIEKT: Sombreros

FORMA: Butelka

CENA: 2,99 zł

¡Buenos días amigos!

Nie przychodzi nam się nudzić po naszym odejściu z piekieł (średnie zarobki). Zaraz po spaleniu wioski wikingów (zgodnie z ich formułą - gwałcić², palić i rabować [przy czym jak widać, gwałciliśmy do potęgi"]) - tak, jednak Boss_B nie był w stanie im wybaczyć tego FAXE z poprzedniej notki... wyruszyliśmy do MEXICO by rozkoszować się smakiem tequili i opalać nasze umięśnione torsy na złocistych plażach, w otoczeniu pięknych latynosek! W obowiązkowym sombrero i z wąsem.

Przynajmniej tak miało to wyglądać... niestety LOT odmówił nam wejścia na pokład samolotu, tłumacząc się, że ręczna wyrzutnia RPG i amunicja do T-34 przewieszona przez ramię, nie mogą być traktowane jako bagaż podręczny. Gdy już staliśmy wśród  zgliszczy (byłego) portu lotniczego przyszła nam do głów myśl - stwórzmy sobie namiastkę MEXICO!

Co rusz popędziliśmy do najbliższego marketu. Desperados byłby świetnym pomysłem, ale zgodnie z naszą zasadą, która zobowiązuje nas do wyboru nigdy wcześniej nie pitego trunku, wybraliśmy jedną z wielu podróbek owego Desperadosa, którymi producenci chcą zastąpić drogie, markowe piwo na coś bliższego kieszeni i odruchom wymiotnym.

SOMBREROS !!!

(W tym miejscu MUSICIE [proszę] włączyć ten podkład muzyczny, bez niego nic nie jest takie samo).

El Jarabe Tapatio - The Mexican Hat Dance

http://www.youtube.com/watch?v=q-Rqdgna3Yw


Zachwyceni cudownym designem etykietki, zawierającym wszystko, co nowonarodzony Meksykanin otrzymuje od swojego ojca i czym opiekuje się do końca swoich dni – czyli kaktus. Brakuje jeszcze otyłego, niskiego wąsacza z sombrero na głowie, ujeżdżającym osiołka z tequilą i kawą w jukach. Ponoć browar Połczyn-Zdrój otrzymał specjalną nagrodę od Ministra Kultury, za niepowielanie i nierozpowszechnianie krzywdzących stereotypów na temat naszych meksykańskich braci.

Ale dość o tym, czas przejść do „PIWA”. Mój Boże, czuję się jak plugawy heretyk, albo gorzej nawet – jak abstynent! … nazywając te szczyny „piwem”. Zapach jeszcze nas nie zniechęcił, lekki zapach tequili, mimo wszystko jednak trąciło taniością.

Rzygaliście kiedyś? Czuliście ten smak w ustach? A po ostro zakrapianej imprezie, na której piliście tylko denaturat i przegryzaliście oponą od Stara? TO WŁAŚNIE TEN SMAK! Identyczny, ohydny, przywodzący na myśl leżenie we własnych rzygach pod stołem na weselu wujka Staszka. Słodkawy, przypominający najtańsze ruskie szampany. „Gorący smak Meksyku” – napisano na etykiecie. Raczej „Smak gorącego kału”. Boss B był nawet bliski złamania (caps/)NAJŚWIĘTSZEGO KODEKSU ALKOHOLIKÓW(/caps) i wylania tego „trunku” w glebę. Byłaby to katorga dla poległych ziomków, dlatego nie uczynił tego. Jak stwierdził, mimo wszystko: „wolałbym pić benzynę”, (uwierzcie, to lepszy pomysł – w końcu to nawet podobny przedział cenowy).

PODSUMOWANIE: Ledwie zdzierżyłem. Boss niedawno był na diecie denaturatowej, więc zaszkodziła mu zmiana trunku na gorszy. TRZYMAJCIE SIĘ Z DALEKA, za tą kasę możecie dostać o niebo lepszy browar.

 

OCENA: B-1,5 D-2,5 Ogółem: 2



¡Buenas noches!

 

czwartek, 09 sierpnia 2012, double_d

Polecane wpisy