Blog > Komentarze do wpisu
56 i 57: Desperadosy, Radlery i inne wynalazki okołopiwne.

56. Warka Radler

BADANY OBIEKT: Warka Radler

FORMA: Butelka

CENA: 2,69 zł

Parę lat temu, wśród wszystkich ogromnych koncernów i małych browarów istniejących w naszym Ciemnogrodzie, nastała nieoczekiwana moda na wypuszczanie na rynek piw (mniej lub bardziej) "niepasteryzowanych". Producenci zauważyli co jest popularne wśród ludu, i po krótkiej chwili mieliśmy niepasteryzowane wersje każdego możliwego napitku, wliczając w to herbatę "Minutka", oraz denaturat dla najmłodszych "Pysio". Natomiast tego lata, na sklepowych półkach jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się wszelkiej maści piwa smakowe, radlery, i inne tego typu owocowe cuda. Pewnego gorącego dnia, napruci jak Messerschmitty, (a D był nawet napruty jak Tupolew, bo co i rusz uderzał w jakieś drzewo i lądował na glebie) wtargnęliśmy do wiejskiego sklepiku. Kiedy D skończył już skakać właścicielowi tego przybytku po głowie, rozejrzeliśmy się wokoło pomieszczenia i zauważyliśmy stojącą w kącie skrzynkę wypełnioną Radlerami. Nie było nic innego do wzięcia, toteż uznaliśmy że weźmiemy sobie ową kratę w zamian za darowanie sklepikarzowi życia. No i cóż, Radler jak to radler- słodkie toto jak cholera, właściwie nie wyczuwa się piwa, lepkie jak miód i generalnie do bani. Zapach- wiadomo, cytrusowe aromaty. Piana słaba podobnie zresztą jak procenty (tylko 2%). Fajny, mętny kolor. Jedyny duży plus tego napoju- jest mokry i jako tako gasi pragnienie. Mimo to i tak lepszy niż Lech Shandy, który zajeżdża rzygowinami i tanim szampanem, w stylu sławnego tu i ówdzie Coвeтcкoe Игpиcтoe.

OCENA- Nieklasyfikowany. Tym nawet nie da się najebać.

PODSUMOWANIE- Lemoniada- niby spoko i smaczne, ale lepiej kupić tani spirytus, odpowiednio zaprawić cukrem oraz cytrynami i na parę chwil wrzucić do zamrażarki. Wierzcie mi, orzeźwia lepiej niż Radler, a na dodatek taniej wyjdzie. No i po kilku łykach stajecie się nieśmiertelni...


57. Desperados RED

BADANY OBIEKT: Desperados RED

FORMA: Butelka

CENA: 4,39 zł

Dziwna sprawa z tymi piwami smakowymi- Dx2 brzydzi się prawie każdym (ja jestem trochę mniej wybredny i przy okazji bardziej łaskawy), lecz Desperadosa od czasu do czasu machnie, i nawet nie trzeba go do tego namawiać.  Ba! Kupuje go nawet z własnej woli! A musicie wiedzieć że w jego przypadku jest to niesamowite. W związku z letnim wysypem (wylewem?) piw smakowych, do Polski przywędrowała czerwona odmiana Desperadosa, wzbogacona o hektolitry różnorakich substancji chemicznych, groźne dla zdrowia pierwiastki jak pluton czy rad, i last but not least- guaranę. A jak wszystkim nałogowcom wiadomo, tam gdzie guarana, jest i kofeina! Kiedy więc położyliśmy nasze łapy na kilku butelkach, łapczywie przystąpiliśmy do konsumpcji tego czerwonego jak cegła napitku. Zapach nas nie zaskoczył- owocowe aromaty i standardowy Desperados. W smaku różnie, trochę chemii, wspomniana wyżej guarana, generalnie całkiem w porządku jak na koncernowy wyrób piwopodobny. Nieźle zbalansowane, słodko-cierpki smak przypadł nam do gustu, gaz też całkiem do rzeczy.

OCENA: BB- 6 DD- 8

PODSUMOWANIE: Ogólnie wśród popularnych piw smakowych RED rządzi, podobnie jak jego starszy brat. Mimo to nie wiem skąd D wytrzasnął tą ocenę, musiał być mocno urżnięty.

PS: Czemu Radler nie ma oceny a Desperados ma? Bo Desperadosem można się najebać. Naprawdę, widziałem!


Bonus muzyczny:

W ramach tego że opisywane dziś trunki były mocno owocowe, to będzie piosenka o owocach. No może nie o owocach, ale za to teledysk...

No dobra, nie oszukujmy się, teledysk też nie jest o owocach.

piątek, 28 września 2012, boss_b

Polecane wpisy