RSS
sobota, 11 lutego 2012
50. Hollandia

BADANY OBIEKT: Hollandia

FORMA: Butelka

CENA: 5,89 zł

No proszę, w końcu na blogu pojawia się notka o Hollandii, spóźniona tylko o jakieś pół roku! Niektórzy mogliby powiedzieć że pół roku to dużo, ale nie dajcie się zmylić! Niektóre notki na naszym arcypopularnym blogu, który w niezwykle krótkim czasie stał się wyrocznią najpotężniejszych światowych przywódców, bywają spóźnione nawet o rok. Rekordzistą jest bodajże Koźlak z browaru Amber, którego opis zacząłem klecić jakoś w listopadzie 2010. Od tego czasu koncepcja przez cały czas się zmieniała, w obecnym stadium opowieść o Koźlaku ma zostać nakręcona przez Davida Finchera, a w głównych rolach widzimy Zacha Galifianakisa (Boss B) i Ryana Goslinga (Double D). Fabuły na razie nie zdradzimy, mogę tylko ujawnić że film będzie kryminałem w stylu Noir z elementami horroru opartymi na mitologii stworzonej przez H.P. Lovecrafta. Ale z gadaniem na temat tego dzieła kinematografii poczekajmy do premiery (planujemy na lipiec 2013, ale Amerykańska Akademia Filmowa już chce wręczyć nam Oscary za fabułę i efekty specjalne) i napiszmy kilka słów na temat piwa. Butelki zawierające tego złocistego lagera znalazły się w naszym posiadaniu gdy prowadziliśmy negocjacje z Robertem Downeyem Jr. Niestety stwierdził że nie jest godzien zagrać mojej postaci w naszym filmie, lecz w ramach przeprosin zaproponował degustację piwa, na co zgodziliśmy się z wielką ochotą. Spodziewaliśmy się lipy, jednak o dziwo Hollandia zaskoczyła nas z początku miłym, owocowo-chmielowym zapachem, a następnie zachwyciła odpowiednio zbalansowaną goryczką z wyczuwalnym gdzieś w tle lekko cytrynowym smakiem. Rob stwierdził że w tej materii przypomina nieco Desperadosa, i był gotów przysiąc, że zapachniało mu najczystszym ziołem z naszej wspomnianej już kiedyś plantacji. Spodobało mu się także spore nagazowanie testowanego trunku.

OCENA: DD & BB- 7 RDJ-8

PODSUMOWANIE: Dobre, lekkie piwo na upalne wakacyjne dni. Idealnie gasi pragnienie. Może jest trochę rozwodnione, ale po hardkorowej imprezie żadnemu z naszej Świętej Trójcy to nie przeszkadzało- wręcz przeciwnie, Hollandia działała kojąco na wszelkie objawy przedawkowania alkoholu.

piątek, 10 lutego 2012
49. Bernard Světlý Ležák

piwo czeskie niepasteryzowane bernard

BADANY OBIEKT: Bernard Světlý Ležák

FORMA: Butelka

CENA: 4,99 zł

Dziś obiektem naszych niecnych i okrutnych eksperymentów stał się Bernard Světlý Ležák, piwo pochodzące z dobrze znanego wśród naszych południowych sąsiadów (natomiast u nas Bernard jest właściwie anonimowy...) browaru w Humpolcu. Opisywany tutaj szlachetny napitek o zawartości alkoholu 4,7% (ostatnio miałem przyjemność pić  wersję Bernarda i podeszła mi zdecydowanie bardziej) od początku swego istnienia na czarny... to znaczy się czeskim rynku zdobył jakiś gazylion nagród, więc byliśmy nastawieni na wyjątkowe i niezapomniane przeżycia smakowe. Rzeczywistość okazała się nieco odmienna od naszych wygórowanych oczekiwań, ale w sumie i tak jest całkiem w porządku. Na butelce producent chwali się oczywiście przywiązaniem do tradycji i rękodzielniczą produkcją, (to zawsze brzmi źle...) oraz wieloletnim doświadczeniem w warzeniu doskonałych i niepowtarzalnych piw. DD stwierdził że kształt butelki jest zupełnie do dupy, gdyż nie da się jej otworzyć jego mistycznymi metodami, których od dziecka uczył się w sekretnym klasztorze ukrytym w niedostępnych i tajemniczych jaskiniach Nepalu. Kiedy D uporał się już z kapslami, okazało się że woń Bernarda jest niestety słaba i bezbarwna, w przeciwieństwie do smaku- mocno chmielowa goryczka przypadła nam do gustu, lecz D zauważył słusznie że piwo jest nieco "za lekkie". Gorzki smak pozostaje w ustach na krótko, co dla mnie jest ewidentnym minusem. D oczywiście się cieszył, ale on jest głupi, więc jego opinia nie powinna mieć dla kogokolwiek żadnego znaczenia.

OCENA: 100% synchronizacji- wystawiliśmy po 6.

PODSUMOWANIE: Takie sobie, nie wyróżniające się niczym szczególnym (oprócz tej chujowej butelki) czeskie piwo. Pijaliśmy już wiele lepszych, stąd ocena.

czwartek, 09 lutego 2012
48. Leżajsk Niepasteryzowane

BADANY OBIEKT: Leżajsk Niepasteryzowane

FORMA: Butelka

CENA: 2,29

No i znowu niepasteryzowane. O co biega? Nagle w ciągu jednego roku wszystkie możliwe koncerny browarnicze zauważyły, że niepasteryzowane piwo z małych browarów jest popularne i dostrzegły w tym żyłę złota? Nasza teoria jest zgoła inna- mamy dowody na to, że rząd stanów zjednoczonych w kolaboracji z Reptilianami * i Hitlerem **, pod przykrywką produkowania niepasteryzowanych piw, wprowadza w życie plan dominacji nad ziemią! Zamierzają to zrobić m.in. za pomocą fal radiowych kontrolujących poczynania istot ludzkich! Co do tego mają te wszystkie piwa? Chętnie bym napisał, ale ta kryjówka jest już spalona, a oddziały szturmowe FBI właśnie wyważają bramę na podwórze, więc muszę się streszczać (jeszcze tyle dokumentów do spalenia...). Czym prędzej przejdźmy więc do opisu piwa (no proszę, mam jeszcze trochę czasu, gdyż claymore postawiony w strategicznym punkcie spełnił swe zadanie). Tym razem po odpieczętowaniu z butelki uwolnił się średnio przyjemny zapach denaturatu, chociaż dla piw "biedronkowych" to w sumie norma. Zrażeni nieco wonią wypełniającą nasze nozdrza, postanowiliśmy obejrzeć butelki. Z etykiety dowiedzieliśmy się oczywiście, że Leżajsk Niepasteryzowane warzone jest tradycyjnymi sposobami, zgodnie z wielowiebla, bla, bla, bla, i tym podobne bzdety. W smaku jest dokładnie tak jak się spodziewaliśmy- Leżajsk jest raczej nijaki, ale rzecz jasna z mocnym alkoholowym posmakiem. W sumie niewiele różni się od Kenigera. Mieliśmy nielichy problem z dopiciem tego do końca. Piwo zapamiętamy jako niegodne zapamiętania.

OCENA: D-3,5 B-3

PODSUMOWANIE: Słabo. Napisałbym więcej ale są już za drzwiami.

*- W końcu znam odpowiedź na pytanie zadane w notce o Kasztelanie, na dodatek odpowiedź uzyskałem w trakcie badań nad innym piwem "niepasteryzowanym". Przypadek? Nie sądzę...

**- Hitler przed zakończeniem wojny udał się na ciemną stronę księżyca, gdzie przy pomocy zaawansowanej kriogeniki spowolnił proces starzenia i teraz powraca by podbić świat. Ale to raczej wszyscy wiedzą...