RSS
czwartek, 29 grudnia 2011
46. Lubuskie Jasne

BADANY OBIEKT: Lubuskie Jasne

FORMA: Butelka

CENA: 3,99 zł

Po kilku haustach tego złotego napoju warzonego w Witnicy (okazuje się że to zaledwie 20 kilometrów od Kostrzyna, można się wybrać po najbliższym Woodstocku i zbadać cały asortyment tego browaru...) Double D zaintonował skądinąd znaną mi melodię, i zaczął śpiewać: "Dziwny jest teeen smak, gdzie jeszcze wciąż, mieści się tyle słodu. I dziwne jest to, że od tylu lat, browarem, gardzi człowiek". Smak Lubuskiego jest iście ciekawy, chyba pierwszy raz piliśmy piwo w taki sposób łączące słody z aromatem zbóż i wyczuwalną gdzieś w tle goryczką. To że smak jest unikalny, niestety nie oznacza wcale że piwo jest świetne. Lubuskie jest mocno za słodkie, gorycz chmielowa ukryta gdzieś na dnie butelki niestety słabo wyczuwalna, a to nie jest coś co lubimy najbardziej (najbardziej lubimy ludzkie serca z frytkami i krew dzieci do popicia. Jeśli widzieliście u siebie na osiedlu starą, czarną wołgę, lepiej miejcie się na baczności, gdyż drużyna WŻN patroluje ulice w poszukiwaniu waszych pociech). Zacząłem od opisu smaku, zapominając o tym że zapach wydobywający się z butelki z początku przypominał delikatną woń rzadkiego kału. Na szczęście potem ten uroczy aromat się ulotnił, i nie musieliśmy przeżywać katuszy aż do zakończenia degustacji. Ja ostatecznie uznałem Lubuskie za całkiem niezłe piwo, a D podobnie jak z Porterem z Żywca narzekał do samego końca, twierdził nawet że wśród wszystkich tych smaków i aromatów wyczuwa zapach tytoniu (co kurwa?). Ale zamiast nastolatek on woli ruchać zwłoki, więc ogólnie jest jakiś dziwny.

OCENA: B-6 D-4 Ogółem: 5

PODSUMOWANIE: Dla mnie spoko, Double D zapewne będzie oponował. Najlepiej rzecz jasna spróbować samemu. Mówię oczywiście o ruchaniu nastolatek, o piwie wszystko zostało już napisane wyżej.

środa, 28 grudnia 2011
45. Żywiec Porter

piwo żywiec porter ciemne

BADANY OBIEKT: Żywiec Porter

FORMA: Butelka

CENA: 4,80 zł

Podczas naszej ostatniej partyzanckiej akcji, mającej na celu zdobycie nowego materiału do badań, naszym łupem padły skrzynie zawierające m.in. Żywieckiego Portera. Mimo że nasze dotychczasowe doświadczenia z polskimi porterami nie należały do najprzyjemniejszych, zobowiązani Świętym Kodeksem ochoczo sięgnęliśmy po butelki wypełnione po brzegi czarną jak piekło i mocną jak Szatan (9,5% !!!) cieczą. Już po pierwszym łyku D stwierdził że piwo jest niedobre i najchętniej wylałby całą butelkę (oczywiście ku chwale naszych poległych towarzyszy broni) wzbogacając glebę w cenne minerały, lecz kiedy przypomniałem mu o konsekwencjach jakie niósłby ze sobą ten wielce haniebny czyn, postanowił dopić do końca, bez względu na zaistniałe po drodze okoliczności. Co konkretnie nie podeszło Double D? Ano, karmelowy słód, spora goryczka i wyraźny (bardzo!) aromat palonych ziaren to smak który znajduje się tysiące lat świetlnych od ideału wyznawanego przez mojego czcigodnego towarzysza. Ja natomiast byłem pozytywnie zaskoczony- nowy dizajn butelki jest świetny, a wszechobecna czerń przypominała mi naszego Niesławnego Czarnego Pana, Sithisa. Ponadto, jak na portera pochodzącego z kraju Piastów smakował elegancko, przynajmniej z początku tak mi się wydawało. Potem zaczęła przeszkadzać mi coraz mocniej wyczuwalna woń alkoholu,  który pod koniec konsumpcji prawie całkowicie przesłonił inne aromaty i tym samym obrzydził mi smak portera z Żywca (a tak właściwie to z Cieszyna). Podczas gdy ja kontemplowałem nad właściwą oceną, D przez cały czas narzekał na gorzko-palony smak tego trunku.

OCENA: BB-6 DD-3

PODSUMOWANIE: "Wolałbym napić się Kenigera niż tego portera" te słowa D w pełni obrazują wielką sympatię i umiłowanie jakimi obdarzył to piwo. Jak dla mnie tym tekstem przegiął ostro, no ale cóż, miał do tego pełne prawo. Ja nie byłem tak surowy i produkt Żywca dużo bardziej przypadł mi do gustu.

PS: Żartowałem, D wkurwił mnie tym tekstem niesamowicie, więc w ramach sylwestrowej niespodzianki zainstalowałem w jego mieszkaniu kilka zgrabnych paczuszek zawierających po kilka kilo semtexu i c4. Mam nadzieję że nie wejdzie na bloga do sylwestra, bo inaczej noworoczny surprise spali na panewce.

sobota, 24 grudnia 2011
44. Hammer

BADANY OBIEKT: Hammer

FORMA: Butelka

Cena: 1,85 zł

"Don't try to see, don't try to hide, believe me, the Hammer's gonna make you die"

- Lemmy Kilmister ,wers pochodzący z utworu na cześć piwa "Hammer".

Jak widać opisywany dziś trunek był znany pijakom i żulom już wieki temu, stał się nawet motywem przewodnim piosenki "The Hammer" pochodzącej z wydanego w 1980 roku, kultowego dziś albumu "Ace of Spades", z bogatej dyskografii jednej z najbardziej alkoholicznych grup w historii muzyki- Motörhead. Piwo to miało też wkład w kulturę hip-hopu lat 90-tych, albowiem swój pseudonim artystyczny zaczerpnął od "Hammera" pewien amerykański MC, który w tamtym czasie okupował szczyty list przebojów i twierdził że jest "too legit to quit". Ale historię muzyki rozrywkowej odstawmy na bok, i przejdźmy do opisu niesamowitych walorów smakowych tego flagowego produktu Zakładów Piwowarskich Głubczyce. Kiedy udało się nam zdobyć kilka butelek tego legendarnego napoju, nie robiliśmy sobie nadziei- kosztuje on bowiem 1.85 zł, więc nie trzeba posiadać zdolności dedukcji na poziomie Sherlocka Holmesa, aby stwierdzić że szanse na dobry smak w tym przypadku są nikłe. Nasze przypuszczenia okazały się trafne- zapach mydła i trocin od razu ujawnia z czym mamy tutaj do czynienia, a aromat alkoholu etylowego sprawia że żołądek skręca się i wywraca na drugą stronę. O dziwo po kilku łykach okazało się, że da się to pić bez obaw o stan swoich organów wewnętrznych, lecz w większych dawkach "Głubczycki Młot" (niezła nazwa, nie?) strasznie muli. Gazu właściwie nie stwierdzono. Aha, jeszcze jedna uwaga co do jego mocy- "niby mocne, a tu chuj".

OCENA BB-3 DD-4 Ogółem-3.5

PODSUMOWANIE: Słabo. Spirytusowa woń odrzuca i sprawia, że jak najszybciej chcesz zapomnieć o Hammerze. Liczyłem że będzie choć trochę lepsze...

PS: Jedyny prawdziwy mesjasz, idol wszystkich alkoholików i degeneratów- Lemmy, obchodzi dziś 66 urodziny! Z tej okazji najebcie się jak szmaty, i nie zapomnijcie oddać paru haftów ku jego chwale! Ave!

P(roton)S(ynchrotron)2: W ramach bonusu tło dźwiękowe do notki w postaci dwóch wspomnianych w niej kawałków:

 

43. Bosman

BADANY OBIEKT: Bosman Specjal

piwo bosman

FORMA: Butelka

CENA: 2.79 zł

 

Nie ma to jak płody.

 

OCENA: 7,5

 

PODSUMOWANIE: Wertując pradawne księgi Niewidocznego Uniwersytetu natknęliśmy się na nasze prehistoryczne zapiski na temat piwa Bosman. Jedyne co było zapisane to cena, ocena i ten piękny komentarz który widzicie powyżej. Gratulujemy Bossowi B za wypowiedzenie (teraz już) nieśmiertelnego hasła! Dziękujemy!

PS. Piwo jest wyśmienite, co mówi nam już sama ocena, wyjątkowo wysoka.

 

 



00:37, double_d
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 grudnia 2011
42. Staropramen Prague

BADANY OBIEKT: Staropramen Prague Premium Beer

staropramen piwo

FORMA: Butelka

CENA: 4.79 zł

Witajcie w przybytku swego Pana, albowiem Double D powrócił ze świeżą ofiarą! Wczorajszy dzień miał być smutnym dniem, gdyż w mych żyłach płynęła niebezpiecznie mała ilość procentów - jak powszechnie wiadomo, rzeczywistość to stan niedoboru alkoholu we krwi, a wtedy robię się niebezpieczny dla otoczenia. Szczerze zazdrościłem Bossowi B jego podróży do Centrum Imperium, gdzie miał oddać się totalnemu zeszmacaniu. Niestety dla niego, na imprezie było zbyt mało koksu i dziwek, więc Boss starając się ratować swój dzień podjął jedyną słuszną decyzję - opuszczenie słabej imprezy i wybranie się na nowy browar z Double D. Wybór padł na Staropramen, piwo prosto z czeskiej Pragi, którego nazwa kojarzy się nieco z klejem do butów albo tabletkami przeciw biegunce. Staropramen to także nazwa browaru, który jest drugim największym w Czechach. Co ciekawe, produkują także piwo Velvet ("miękki jak aksamit").  Po wspięciu się na szczyt Olimpu i ogarnięciu spojrzeniem podległego nam świata i oddanej nam armii sięgającej aż po horyzont, a także zlokalizowaniu i zabiciu Człowieka Traszki czającego się na nas na pobliskim drzewie, otworzyliśmy piwo i skosztowaliśmy. Do ust wlała nam się iście niebiańska ciecz, odpowiednio gorzka i idealnie nagazowana. Jest bardzo orzeźwiająca (istotna sprawa przy tych upalnych -5 stopniach przy których degustowaliśmy trunek) i świetnie gasi pragnienie. Zostawia przyjemny, smaczny posmak piwny w ustach. Naprawdę byłem zaskoczony. Ten trunek może spokojnie konkurować z wiodącymi piwami na rynku polskim, takimi jak Tyskie czy Lech. Boss B zwrócił nawet uwagę, że Staropramen jest lepszy od Kasztelana - który przecież należy do Panteonu Browarów które spożywamy często i do których wciąż wracamy. Piwo idealne do posiłków, takich jak kromki chleba, które pochłanialiśmy wraz z browarem. Ostatnio kupowaliśmy same złociste trunki z górnych półek, nie stać więc nas na jedzenie. Prosimy o datki na nasze konto, lub wysyłanie sms o treści NIENAWIDZĘ CIĘ NIE WRÓCĘ JUŻ NIGDY DO DOMU na numer Twojej matki. Dziękujemy za pomoc.

 

OCENA: 7,25

(Double D - będąc pozytywnie zaskoczony wystawiam 7,5, co rzadko się zdarza. Boss B - również pozytywnie zaskoczony daje 7)

 

PODSUMOWANIE: Jeśli doskwiera wam nieprzyjemna ciężkość portfela to: A) wysyłajcie kasę na to nasze konto B) kupcie Staropramena, bo naprawdę warto! A na koniec - reklama piwa, na czas kręcenia której zamknięto słynny Most Karola, co od 700 lat zdarzyło się dopiero po raz drugi.



niedziela, 18 grudnia 2011
41. Krusovice Imperial

BADANY OBIEKT: Krusovice Imperial

FORMA: Butelka

CENA: 3,99 zł

Tadamm! Witajcie dzieci, znów nastał ten dzień, właśnie dziś będziecie mogły zobaczyć kolejny odcinek waszego ulubionego teatrzyku! Gotowi? A zatem usiądźcie wygodnie, i posłuchajcie mej opowieści... Dobra, jebać to, nie chce mi się znowu wymyślać jakiejś chujowizny. Dziś będzie krótko, zwięźle i jak zwykle nie na temat. Ostatnio w nasze brudne łapy wpadło piwo pochodzące z krainy knedliczków i wojaka Szwejka, czyli rzecz jasna z Kambodży. W testowaniu tego zacnego trunku wspomagały nas dwie osoby których personaliów ani pseudonimów niestety nie mogę zdradzić, gdyż są one objęte programem ochrony alkoholików W.Ż.N. Ale przejdźmy do meritum sprawy, czyli do złotego napoju o wdzięcznej nazwie Krusovice Imperial. Niestety okazało się że nasze ukochane Imperium Galaktyczne (Empire poppin', Rebels droppin' bitch! That's 4 life ya filthy rebel scums! Real talk...) nie ma z tym piwem nic wspólnego. Mimo że Lord Vader nie brał czynnego udziału w warzeniu Imperiala, okazało się że to całkiem dobre piwo, a i moc jest w nim silna (natomiast po wypiciu go mocz był w nas wyjątkowo silny). Już sam zapach zapowiadał coś dobrego, był całkiem intensywny i chmielowy, pięknego aromatu spirolu właściwie nie uświadczono. Pierwszy łyk wywołał błogi uśmiech na mojej zarośniętej mordzie- odpowiednio nagazowane i na dodatek z mocną goryczką- tego mi było trzeba. Niestety D nie podzielał naszego (bo naszym gościom też Imperial posmakował) wielkiego entuzjazmu, stwierdził że piwo jest za gorzkie i w tle czuć alkohol. Niestety, po paru chwilach smak stał się bardziej alkoholowy niż na początku i nieco zasmucony musiałem się z nim zgodzić. Jednak wiedziony impulsem i pierwszym wrażeniem wystawiłem dość wysoką ocenę, D natomiast uznał że piwo to nadaje się raczej do dolnej strefy stanów średnich naszej dziwnej skali.

OCENA: Ja-7 D-4 Ogółem 5.5

PODSUMOWANIE: Ja może powrócę (choć ta cena za taki smak to nieco za wysoko), D najpewniej uczcił ten czeski specjał minutą ciszy i butelką Jacka Daniels'a, co pozwoliło mu na zawsze zapomnieć o Imperialu.

wtorek, 13 grudnia 2011
40. Pilsener Light Jabłonowo

BADANY OBIEKT: Pilsener Jabłonowo

FORMA: Puszka

CENA: 1,79 zł

"Zadziwiająco smaczny lager z Jabłonowa. Wyraźnie wyczuwalny słód na pierwszym planie i aromatyczny chmiel lekko cofnięty. Smaczna woda i niewysoki woltaż czynią z tego napitku niezłą propozycję dla budżetowców. W zestawieniu cena – jakość piwo przoduje. Za 1.20 nie znajdzie się lepszego polskiego piwka na biesiady i do posiłków."- taką oto opinię znalazłem po wrzuceniu w google nazwy opisywanego dziś piwa. I zgłupiałem. Czyżbym się pomylił? Bo przecież wydawało mi się że ostatnio piliśmy właśnie Pilsenera z Jabłonowa, który smakował zupełnie odwrotnie do opisywanego wyżej "zadziwiająco smacznego" napitku. Nie, okazało się że chodzi dokładnie o to samo piwo, i niektórym wręcz bardzo przypadło ono do gustu! Mogę zrozumieć że autorowi spodobała się niska cena (jak widać my przepłaciliśmy), aczkolwiek zagadką jest dla mnie jak można napisać o tym piwie że jest smaczne. Dlaczego tak sądzę? Posłuchajcie... Wszystko zaczęło się w poprzedni weekend, D stwierdził że wypadałoby zacząć pisać pracę licencjacką. Po około 15 sekundach uznał to za głupi pomysł i postanowił udać się do sklepu i nabyć kolejną partię materiałów do naszych jakże ważnych i istotnych dla światowej nauki badań. Szybka konsultacja telefoniczna i wybór padł na Pilsenera z Jabłonowa. Mieliśmy w przeszłości złe doświadczenia z browarem Jabłonowo, więc postanowiliśmy wezwać oddział wsparcia w postaci Wielkiego Z, który współpracuje z nami od zarania dziejów. Kiedy byliśmy już gotowi do walki, otworzyliśmy puszki. Zapach ulatniający się z aluminiowych pojemników przypominał nam najlepsze lata spędzone pod mostami i na dworcach kolejowych okolicznych miast. W powietrzu unosiła się słodka woń wymiocin, uryny i ciepłego jeszcze, świeżutkiego kału. Już sam zapach wywoływał w nas stany lękowe, a trzeba było jeszcze to wypić. Na szczęście dalej nie było już tak źle (co nie oznacza wcale że było dobrze), ja i Z zauważyliśmy że w smaku dominuje lekko słodkawa woda, czuć również ziemię, a daleko w tle wyczuwalne były wspomniane wcześniej zapachy. DD stwierdził natomiast, że smakuje podobnie do rozpuszczonej w wodzie brudnej skarpety. Używał ciekawych poetyckich porównań, takich jak "to tak jakby wpuścić brudnego menela do świątyni swojego ciała, lub do autobusu swojego przełyku". Poza tym trudno powiedzieć o tym piwie coś więcej, plusów chyba nie ma żadnych.

OCENA: BB i DD-3, Big Z-2 Średnią wyliczcie sami.

PODSUMOWANIE: Nigdy więcej. Zastanawiałem się nad plusami. Są dwa- niska cena i to, że pijaliśmy już gorsze rzeczy pokroju Goolmana i Pilsa Jabłonowo. Już wiecie skąd taka "wysoka" ocena.

niedziela, 11 grudnia 2011
39. Wiśnia w piwie

BADANY OBIEKT: Wiśnia w piwie

FORMA: Butelka

CENA: 5,59 zł

Jakiś miesiąc temu, ze względu na popełnione przez nas zbrodnie, został na nas wydany międzynarodowy nakaz aresztowania, więc na jakiś czas musieliśmy odsunąć się w cień. Po wielu dniach ukrywania się przed organami ścigania, jeden z naszych informatorów dostarczył nam niewątpliwie dobrą nowinę: sprawa nieco przycichła, a KK twierdził że podczas infiltracji siedziby browaru "Kormoran" zdobył kilka pojemników zawierających trunek o nazwie kodowej "Wiśnia w piwie". Nasza siatka agentów zbierała informacje o tym browarze od dawna, ale dopiero KK zdołał niepostrzeżenie podwędzić butelki z gabinetu prezesa "Kormorana", zostawiając mu na pamiątkę trzy puszki piwa znamienitej marki "Tesco" (recenzja już wkrótce! Czyli chuj wie kiedy...). Gdy już wspólnie z Kapisem opracowaliśmy plan działania, natychmiast założyliśmy mundury, zabraliśmy nasz specjalistyczny ekwipunek i czym prędzej wyruszyliśmy w drogę do umówionego punktu zbornego. Niestety pierwsza strefa lądowania okazała się zajęta przez siły wroga, więc wybraliśmy alternatywną drogę i skierowaliśmy się na dobrze znany wszystkim alkoholikom "Most na rzece Kwai". Spodziewaliśmy się wynalazku w stylu reddsa czy innego szajsu, więc podchodziliśmy do picia trochę niepewnie, ale ej, to w końcu jest Kormoran! Renoma zobowiązuje prawda? Po pierwszym łyku nasze wątpliwości na szczęście zostały rozwiane- piwo jest słodkie, ale nie jak większość tych z gatunku "reddsopodobnych" (cóż za ułomne słowotwórstwo), gdyż całkiem sprawnie równoważy słodycz, piwną goryczkę i cierpkość wiśni. Na początku sam w to nie wierzyłem, ale trzeba przyznać że to piwo jest naprawdę dobre! Świetny smak, odpowiednio nagazowane, po prostu bajka! Cała nasza Święta Trójca była pozytywnie zaskoczona owym napitkiem, lecz wszystko ma swoje złe i dobre strony. Czym bliżej byliśmy końca, tym piwo było coraz bardziej słodkie, co w efekcie lekko zaniżyło ocenę.

OCENA: BB,DD- 6,5 KK- 6 Ogólnie- 6,3

PODSUMOWANIE: "Wiśnia w piwie" jest ze wszech miar godna polecenia, i bez wątpienia jeszcze nie raz do niej powrócimy. A już na pewno Kapis, który jej smakiem był wręcz zachwycony.

PS: KK od tej notki staje się oficjalnym współpracownikiem ekipy W.Ż.N! Musi jednak zapamiętać, że alkoholizm to wielka odpowiedzialność...