RSS
niedziela, 17 marca 2013
62. Jurajskie Jabłko z miętą.

jurajskie jabłko z miętą

BADANY OBIEKT: Jurajskie Japko z mientom.

FORMA: Butelka

CENA: 3,90 zł

Miejscówa u Kapisa. Kolejna już posiadówa przy piwie, rozmowa na tematy wszelakie. Głównie o dupie maryni, ale także o Holokauście, tradycyjnym bigosie, planach podboju świata. Słuchając metalu w cienkim cieście dyskutujemy i wlewamy w siebie kolejne hektolitry złotego trunku. Po przetestowaniu kilku całkiem przyjemnych w odbiorze browarów i sporządzeniu odpowiednich notatek, nadchodzi czas na sprawdzenie Jurajskiego Jabłka. Sprzedawca w poleconym przez K sklepie monopolowym zarzekał się, że jest to jedno z najlepszych piw smakowych jakie pił w swoim obfitym w imprezy życiu- "Sprawdźcie koniecznie, gwarantuję że się nie zawiedziecie! Naprawdę dobre piwko, wspaniale orzeźwia, jeden z faworytów na mojej liście smakowych regionalnych! Oddaję wam te butelki z żalem, jak wrócę do domu to zabiję całą rodzinę, a następnie wypiję czarę cykuty, coby skończyć z moją mizerną egzystencją na tym ziemskim padole! Albowiem musicie wiedzieć, że życie bez Jurajskiego w kuflu cięższe i gorsze jest aniżeli wieczne tułanie się po jałowych pustkowiach czyśćca, lub smażenie się w ogniach piekielnych przez eony całe. A teraz idźcie, strudzeni wędrowcy, w czasie kaca i suszy trunkiem tym uraczcie usta swoje, a już nigdy nie będziecie spragnieni! Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, oto kufel browara mojego, nowego i wiecznego przymierza, który za was i poległych ziomków będzie wylany na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę!" Skoro gościu tak to opisywał, stwierdziliśmy że może faktycznie coś w tym jest. Niestety jak to zwykle bywa, rzeczywistość nijak miała się do tego co opisywał pan Andrzej. Już pierwszy łyk tej blado-pomarańczowej i mętnej cieczy wywołał na mojej twarzy grymas rozpaczy, natomiast u innych można było zaobserwować drgawki i odruch wymiotny. Mój kompan stwierdził że smak tego piwa do złudzenia przypomina mu klej do gumolitu, K porównał picie Jurajskiego do przeżuwania gumowej podeszwy. Podczas gdy D po wypiciu kilku łyków popadł w stan krytyczny, ja i Kapis walczyliśmy dzielnie i trzymaliśmy się twardo. Próbowaliśmy znaleźć jakieś plusy tego miętowego napitku, jednak nasze starania spełzły na niczym. Aromat mięty skutecznie przysłania wszystkie inne smaki, goryczki nie uświadczono. Lekko zalatuje chemią i stęchlizną. "Po wypiciu tego nawet Keniger smakuje dobrze. Nie wziąłbym nawet za darmo" - Double D.

OCENA: D- 2.5 Boss i Kapis-3

PODSUMOWANIE: W tym miejscu chciałbym oddać mały hołd Andrzejowi ze sklepu monopolowego, który zgodnie ze swoją obietnicą wysłał siebie i całą rodzinę w zaświaty. Dziękujemy za zaopatrywanie nas w ciężkich chwilach, ale to Jurajskie Jabłko mogłeś sobie darować!

wtorek, 12 marca 2013
61. Luzak

BADANY OBIEKT: Butelka

FORMA: 2,19

CENA: Luzak

Kilka lat temu, podczas jednej z naszych niezliczonych podróży po polskiej ziemi, trafiliśmy do wioski znanej JAKO Jarantów. Głównym powodem dla którego zatrzymaliśmy się w tym pięknym miejscu pośrodku niczego, była informacja, JAKOby lokalni miłośnicy zielonego suszu sprzedawali świetnej JAKOści jaranie. Po zweryfikowaniu tych rewelacji i zbałamuceniu lokalnych nastolatek udaliśmy się na miejski hipodrom z zamiarem obalenia kilku browarów. Ku naszemu niezadowoleniu okazało się, że na tym właśnie obiekcie mają odbyć się mistrzostwa świata w powożeniu - say what? Z braku laku postanowiliśmy wbić się na imprezę i w razie czego lekko ją rozruszać. Okazało się to całkowicie zbędne, gdyż każdy woźnica przyłożył się do zadania, i wszyscy razem odstawili niesamowite show. D udokumentował finałowy wyścig swoim smartfonem marki Nokia 3310:

Ale zakończmy relację z mistrzostw i przejdźmy do meritum całej sprawy, czyli rzecz jasna do piwa. Na hipodromie oprócz klasycznych hot dogów produkowanych najprawdopodobniej z bezpańskich psów, można było dorwać piwo o genialnej nazwie "Luzak", które było podobno oficjalnym sponsorem całego eventu. JAKO że wszystkie drobne wydaliśmy na jaranie i tabletki gwałtu dla koleżanek, musieliśmy poderżnąć gardło kolesiowi który roznosił napoje. Podczas gdy jego ciało podrygiwało jeszcze w ostatnich konwulsjach, my z radością otworzyliśmy butelki. Niewyraźny słodowy zapach nie zachęcał do spożycia, ale też nie zwiastował jakiejś wielkiej tragedii. Po pierwszym łyku poczuliśmy dziwny, papierowy posmak. Nie wyczuliśmy natomiast żadnej goryczki ani chmielu, generalnie piwo jest nijakie i niesamowicie bezbarwne. Luzak jest nagazowany tak mocno, że wypicie więcej niż dwóch butelek tego specyfiku zakończyć się może eksplozją żołądka i skrętem kiszek. Słaba piana opadnie szybciej niż zdążysz wypowiedzieć "Luzak jest chujowy".

PODSUMOWANIE: Patrz wyżej, ostatnie zdanie w cudzysłowie. Ale ogólnie bywało gorzej.

OCENA: Boss-2 D-3.5

poniedziałek, 11 marca 2013
60. Raciborskie Klasycznie Warzone

Raciborskie piwo warzone klasycznie

 

BADANY OBIEKT: Raciborskie Klasycznie Warzone 

FORMA: butelka

CENA: 3,50

Racibórz to taka wiocha w województwie śląskim, położona blisko granicy z Czechami, dlatego są tam tanie dziwki i metaamfetamina. Jest tam też Browar Zamkowy, który to raz upadał, raz się podnosił, niczym Najman, przy czym Najman się nie podnosił. Browar ten ma dużo piw w swojej ofercie i żeby się nie mylić, wszystkie nazywają się "Raciborskie" (no dobra, są jeszcze dwa "Twierdzowe"). 

Flagowym trunkiem jest to KLASYCZNIE WARZONE. Klasycznie, to znaczy, że przez miesiąc fermentowało w otwartych kadziach. Niektórzy w to nie wierzą, ale ja tak. Do otwartych kadzi można pluć, szczać i buk jeden wie, co jeszcze, a to tłumaczyłoby jego smak.*

Ale od początku. Ładna etykietka na pożółkłym papierze, stylizowana na starodawną, czyli z czasów kiedy jeszcze na kurwy mówiło się "damy do towarzystwa". Zapach po otwarciu mało intensywny. 

Po spróbowaniu spotkał nas ZAWÓD (wersja dla dyslektyków: zawut). Piwo, o którym tyle miłego czytaliśmy, okazało się słabe. Podejrzewam, że to sam Prezes Raciborskiego siedzi na forach i wypisuje pochwalne komentarze. Dużo słodu, wręcz słodkawy smak. Zapomnijcie o chmielu! Jedyną rośliną z którą to piwo ma coś wspólnego to grzybnia. Posmak metalicznej skarpetki (TAK! Metalicznej Skarpetki!) raczej nie ratuje sytuacji. Dobrze, że spożywaliśmy schłodzone. Ciepłe byłoby tragedią do kwadratu, a nawet greckim dramatem. Ktoś napisał na swojej stronie, że nadaje się idealnie na gorące dni, jako orzeźwienie. Specjalna wiadomość od Marii Skłodowskiej - Curie dla tego Pana: 


tu się puknij curie

 

OCENA: Double D - 4 ; Boss B - 3,5 ; KK - 4 ;

Ogółem: 3,8 

PODSUMOWANIE: Ogólnie piwo nie jest tragiczne, da się je pić, cena też nie jest jakoś specjalnie wysoka, chociaż za 3,50 można dostać zdecydowanie lepsze piwo. No ale wiecie, na etykiecie jest napisane: PIWO DLA KONESERÓW. My jesteśmy żulami, może dlatego nam nie smakowało. Do tego piwa już nie wrócimy, chociaż na pewno spróbujemy jeszcze jednego z tego samego browaru, bo wiąże się ono z naszymi, innymi zainteresowaniami: Raciborskie Rżnięte ! 


* Buk to buk.  Rodzaj drzew z rodziny bukowatych obejmujący 9–10 gatunków[2]. Występują one głównie w strefie umiarkowanej na półkuli północnej. W Polsce występuje w stanie naturalnym tylko buk zwyczajny :( 

 

16:25, double_d
Link Dodaj komentarz »