RSS
piątek, 28 września 2012
56 i 57: Desperadosy, Radlery i inne wynalazki okołopiwne.

56. Warka Radler

BADANY OBIEKT: Warka Radler

FORMA: Butelka

CENA: 2,69 zł

Parę lat temu, wśród wszystkich ogromnych koncernów i małych browarów istniejących w naszym Ciemnogrodzie, nastała nieoczekiwana moda na wypuszczanie na rynek piw (mniej lub bardziej) "niepasteryzowanych". Producenci zauważyli co jest popularne wśród ludu, i po krótkiej chwili mieliśmy niepasteryzowane wersje każdego możliwego napitku, wliczając w to herbatę "Minutka", oraz denaturat dla najmłodszych "Pysio". Natomiast tego lata, na sklepowych półkach jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się wszelkiej maści piwa smakowe, radlery, i inne tego typu owocowe cuda. Pewnego gorącego dnia, napruci jak Messerschmitty, (a D był nawet napruty jak Tupolew, bo co i rusz uderzał w jakieś drzewo i lądował na glebie) wtargnęliśmy do wiejskiego sklepiku. Kiedy D skończył już skakać właścicielowi tego przybytku po głowie, rozejrzeliśmy się wokoło pomieszczenia i zauważyliśmy stojącą w kącie skrzynkę wypełnioną Radlerami. Nie było nic innego do wzięcia, toteż uznaliśmy że weźmiemy sobie ową kratę w zamian za darowanie sklepikarzowi życia. No i cóż, Radler jak to radler- słodkie toto jak cholera, właściwie nie wyczuwa się piwa, lepkie jak miód i generalnie do bani. Zapach- wiadomo, cytrusowe aromaty. Piana słaba podobnie zresztą jak procenty (tylko 2%). Fajny, mętny kolor. Jedyny duży plus tego napoju- jest mokry i jako tako gasi pragnienie. Mimo to i tak lepszy niż Lech Shandy, który zajeżdża rzygowinami i tanim szampanem, w stylu sławnego tu i ówdzie Coвeтcкoe Игpиcтoe.

OCENA- Nieklasyfikowany. Tym nawet nie da się najebać.

PODSUMOWANIE- Lemoniada- niby spoko i smaczne, ale lepiej kupić tani spirytus, odpowiednio zaprawić cukrem oraz cytrynami i na parę chwil wrzucić do zamrażarki. Wierzcie mi, orzeźwia lepiej niż Radler, a na dodatek taniej wyjdzie. No i po kilku łykach stajecie się nieśmiertelni...


57. Desperados RED

BADANY OBIEKT: Desperados RED

FORMA: Butelka

CENA: 4,39 zł

Dziwna sprawa z tymi piwami smakowymi- Dx2 brzydzi się prawie każdym (ja jestem trochę mniej wybredny i przy okazji bardziej łaskawy), lecz Desperadosa od czasu do czasu machnie, i nawet nie trzeba go do tego namawiać.  Ba! Kupuje go nawet z własnej woli! A musicie wiedzieć że w jego przypadku jest to niesamowite. W związku z letnim wysypem (wylewem?) piw smakowych, do Polski przywędrowała czerwona odmiana Desperadosa, wzbogacona o hektolitry różnorakich substancji chemicznych, groźne dla zdrowia pierwiastki jak pluton czy rad, i last but not least- guaranę. A jak wszystkim nałogowcom wiadomo, tam gdzie guarana, jest i kofeina! Kiedy więc położyliśmy nasze łapy na kilku butelkach, łapczywie przystąpiliśmy do konsumpcji tego czerwonego jak cegła napitku. Zapach nas nie zaskoczył- owocowe aromaty i standardowy Desperados. W smaku różnie, trochę chemii, wspomniana wyżej guarana, generalnie całkiem w porządku jak na koncernowy wyrób piwopodobny. Nieźle zbalansowane, słodko-cierpki smak przypadł nam do gustu, gaz też całkiem do rzeczy.

OCENA: BB- 6 DD- 8

PODSUMOWANIE: Ogólnie wśród popularnych piw smakowych RED rządzi, podobnie jak jego starszy brat. Mimo to nie wiem skąd D wytrzasnął tą ocenę, musiał być mocno urżnięty.

PS: Czemu Radler nie ma oceny a Desperados ma? Bo Desperadosem można się najebać. Naprawdę, widziałem!


Bonus muzyczny:

W ramach tego że opisywane dziś trunki były mocno owocowe, to będzie piosenka o owocach. No może nie o owocach, ale za to teledysk...

No dobra, nie oszukujmy się, teledysk też nie jest o owocach.

środa, 19 września 2012
55. Obolon Soborne

obolon soborne piwo

 

BADANY OBIEKT: Obolon Soborne

FORMA: Butelka

CENA: 3,98 zł

 

Dziś będzie w miarę krótko i konkretnie. 

Obolon, uważany za największy ukraiński browar (wedle strony internetowej firmy, produkty Obolona stanowią aż 80 % [!!!] eksportu krajowego piwa za granice), wydał wiele piw, spośród których znajdą się i perełki (jak wyśmienity Obolon Premium), jak i niezłe gówna

(jak Magnat - ocena 3,25. http://wojowniczezuleninja.blox.pl/2010/11/21-Magnat.html ).

Tym razem na warsztat poszło "Soborne", piwo różniące się od innych tym, że jest z dodatkiem kaszy kukurydzianej i powstało na bazie wody artezyjskiej. W smaku jest lekkie, dość orzeźwiające, wchodzi bez problemu - chociaż raczej ciężko byłoby wypić wiele butelek bez lekkich mdłości. Czuć pewną kwaskowatość, a przez kaszę kukurydzianą - czuć również chlebowy posmak. Niestety, wyczuliśmy też TANIOŚĆ. Może nie taką taniość, jak w piwie Keniger albo Tesco, ale mimo wszystko jakiś posmak taniości jest. 

PODSUMOWANIE: Naszym zdaniem, Obolon Premium jest o klasę wyżej.. Za 4 złote można dostać lepsze piwo. Mimo wszystko, zachęcam żeby spróbować, bo wielu osobom przypadnie do gustu.


OCENA: B-6 D-6

Ogółem: 6

 


00:26, double_d
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 września 2012
54. Książęce Ciemne

książęce ciemne

BADANY OBIEKT: Książęce Ciemne Łagodne

FORMA: Butelka

CENA: 3,19 zł

Każde dziecko w szkole, podczas obowiązkowych zajęć z biografii Double_D i Bossa B, uczy się, że nie lubię, nie gustuję i nie smakuję w piwach ciemnych. Są dla mnie za ciężkie i zwyczajnie mi nie podchodzą. Skąd więc recenzja w moim wykonaniu? Otóż, Książęce Ciemne wybiło się ponad średnią i reprezentuje sobą całkiem porządne piwo. Ale po kolei…

Książęce należy do Kolekcji Specjalności – projektu Kompani Piwowarskiej (właściciela m.in. Tyskiego i Lecha), wedle którego wydali na rynek trzy piwa: czerwonego lagera, pszeniczne i właśnie ciemne łagodne. Kompania próbuję „ukoncernić” te rodzaje piwa, które zazwyczaj były domeną mniejszych, mało znanych szerokiemu odbiorcy browarów. Zazwyczaj odnosimy się do takich pomysłów z niechęcią, bo nie jest dobrze, gdy wielkie koncerny kładą swoje łapy na piwo, które jeszcze do niedawna, było uważane za produkt dla koneserów              (vide Żywiec Porter. http://wojowniczezuleninja.blox.pl/2011/12/45-Zywiec-Porter.html).

Pierwsze co rzuca się w oczy – to ładna butelka i etykietka. Niestety na etykietce wychwalają piwo pod niebiosa, stwierdzając z całą powagą, że napicie się tego trunku, to najlepsza rzecz, jaka może nam się przytrafić w życiu, większa nawet od Sashy Grey i Jeny Haze w naszym łóżku. Oczywiście, jakżeby inaczej, smak jest niesamowity, rozpływa się w ustach i robi nam loda na dzień dobry, tak zajebisty jest ten browar! Zazwyczaj jest tak, że im więcej producent wychwala piwo na etykiecie, tym bardziej chujowe ono jest. Czy i tym razem?

Nie. Zapach miły, smak również. Dobre nawet DLA MNIE, zadeklarowanego przeciwnika ciemnych piw. Posmak karmelu i czekolady, choć bez przesady etykietko – smaku biszkoptów nie uświadczysz, chyba że masz wybujałą wyobraźnię. Zawiera w sobie dużo ciekawych słodów (choć wedle mojego telefonu, na którym zapisuje informacje o piwach, „zawiera w sobie dużo ciekawych płodów”, co też w sumie nie byłoby złe). Mieszanka słodów i aromatów jest rzeczywiście korzystna. Piwo jest też rzeczywiście, jak nazwa wskazuje, łagodne. Dzięki temu tak nie muli i nie porzygasz się po czwartej butelce. Minusem za to jest wyjątkowo niski %, jak na piwo ciemne, bo jedyne 4,1 (np. wcześniej wspomniany Żywiec Porter ma 9,5 %). Całe szczęście, niski % rekompensuje równie niska cena. W niektórych sklepach można Książęce dostać za mniej niż 3 zł – choć znając politykę Kompani Piwowarskiej, cena ta po jakimś czasie niebotycznie wzrośnie.

PODSUMOWANIE: Jeżeli nie piłeś nigdy ciemnego piwa, albo nie lubisz ciemnego, ale chcesz mu dać szansę – sięgnij po Książęce. Jeśli jesteś fanem ciemnego, to też raczej powinno Ci zasmakować (tak jak Bossowi B). W każdym razie warto spróbować.

OCENA: B-7 D-6,5

Ogółem: 6,75