RSS
czwartek, 28 lipca 2011
32. Van Pur Super Mocne

BADANY OBIEKT: Van Pur Super Mocne

FORMA: Puszka

CENA: 3,09

Booyakasha! Van Pur nie kojarzy mi się zbyt dobrze, podobnie jak piwo o 10% zawartości alkoholu, jednakże nie spodziewałem się aż takiej katastrofy. No, ale zanim przejdę do opisu wszelkich "walorów" smakowych tego dzieła sztuki piwowarskiej, zacznę od opisu wydarzeń które doprowadziły do dramatycznego finału, polegającego na skosztowaniu zawartości puszki opatrzonej logiem "Van Pur Super Mocne". Pewnego słonecznego dnia, opowiadaliśmy naszemu młodemu padawanowi (nazwijmy go O.G) historię o legendarnym piwie Faxe, które występowało w okolicznych sklepach w puszkach o pojemności 1L, i smakowało, krótko mówiąc, jak podgniła padlina. Jak przystało na alkoholika OG zapragnął spróbować tego niesamowitego trunku, toteż następnego dnia wyruszyliśmy pieszo do krainy Kaz-im-esha, aby zniszczyć jedyny pierścień w ogniu góry przez... o, jednak nie, to nie ta bajka, sorry. Tak więc, wyruszyliśmy do owej krainy celem spożycia jakiegoś nowego piwa (OG nadal był podjarany na samą myśl o Faxie). Po dotarciu w okolice targowiska należącego do znanego na całym kontynencie kupca Karf Ura, rozpoczęliśmy poszukiwania specjału duńskich piwowarów. Niestety, handlarze nie mieli żadnych towarów pochodzących z krainy klocków Lego, więc musieliśmy obejść się smakiem. Postanowiliśmy więc, że zakupimy trzy puszki  napoju zwanego "Van Pur", oraz kilka dobrych napitków, aby było czym ukoić gardło gdyby VP okazał się niewypałem. W drodze powrotnej do naszej osady, kiedy minęliśmy już ziemie należące do gangu niebieskich bandytów znanych w tym rejonie jako Policja, z wielkim entuzjazmem zabraliśmy się do konsumpcji. Po otwarciu puszek zawierających to diabelstwo, poczuliśmy woń przywodzącą na myśl rozlewnię spirytusu. Niezrażeni tym faktem, wzięliśmy po łyku. Wtedy zaczęła się gehenna. Z każdym następnym łykiem smak chujowej wódki doprawionej jakimiś niewyobrażalnymi ilościami niezydentyfikowanych substancji chemicznych, coraz bardziej uderzał w żołądek. Zamiast piwnej goryczy poczuliśmy słodycz, przywodzącą na myśl dzień, w którym ja oraz Double D zmierzyliśmy się z jednym z naszych najpotworniejszych przeciwników, zwanym Karmi Black. Aromat przypominający posylwestrowe wymiociny spowodował, że OG o mały włos złamałby Kodeks, wylewając "piwo" w głąb niezmierzonych czeluści. Przypomnieliśmy mu w odpowiedniej chwili, że zobowiązał się przestrzegać i bronić zasad Świętego Kodeksu za wszelką cenę. OG nie przeszedł na ciemną stronę mocy, i zmagając się z bólem żołądka dopił do końca. Poza wszystkimi opisanymi okropnościami, piwo nie posiadało właściwie gazu, i było nadspodziewanie ciepłe. Na szczęście Double D w porę przypomniał sobie o pozostałych trunkach, które wnet ukoiły nasze cierpienia. Po drodze do domu, z powodu nagłej ulewy wstąpiliśmy jeszcze do tawerny graniczącej z legowiskiem Ajsa, naszego kompana z dawnych lat. Wypite tam browary i ciekawa rozmowa z podróżnym bardem pozwoliły na chwilę zapomnieć o przeżytym niedawno koszmarze.

OCENA: 1,666 I jeszcze kilka szóstek.

(DD-1.5 BB-2 OG-1.5)

PODSUMOWANIE: Van Pur Super Mocne jest gorsze niz pedofilia, Holokaust, dżuma, głód w afryce, Hannah Montana i nowe kreskówki na Cartoon Network, wszystko razem wzięte. Teraz już sobie wyobrażasz?

31. Samson

BADANY OBIEKT: Samson

FORMA: Butelka

CENA: 3,69

Po niezwykle długiej nieobecności na łamach najbardziej bluźnierczego i najchujowszego bloga jaki kiedykolwiek istniał w Internecie, powraca bohater, ulubieniec, oraz mesjasz wszelkich narodowości i wyznań, jedyny i niepowtarzalny, siedzący po prawicy samego Szatana- Boss B. Aby godnie uczcić mój powrót w chwale, Double D zakupił trochę alkoholu, Zaprosił Charliego Sheena wraz z jego świtą, po czym rozpoczęliśmy degustację trunków (i nie tylko). Po opróżnieniu kilkunastu butelek i wciągnięciu pół kilograma najczystszej amfetaminy sprowadzonej prosto z naszej małej fabryki ukrytej w sercu kolumbijskiej dżungli, przypomnieliśmy sobie że zakupiliśmy również piwo które mieliśmy przetestować po raz pierwszy. Jako że Samson był kozakiem, który za pomocą oślej szczęki bez zbędnych ceregieli rozpierdolił armię Filistynów (liczącą zapewne kilka tysięcy chłopa), pomyśleliśmy że piwo nazwane imieniem takiego wymiatacza nie może być słabe. W końcu facet zabił nie mniej frajerów niż Duke Nukem czy Bruce Willis, co nie? To chyba o czymś świadczy! Po otwarciu butelek nasze nozdrza uraczył słodki i jakże uwielbiany przez nas piwny aromat, więc czym prędzej przystąpiliśmy do konsumpcji. Byłem wielce rozczarowany, gdyż pierwszy łyk przypominał smakiem papier (co, nie jedliście nigdy papieru? He, na wojnie nie takie rzeczy się jadało... ) maczany w gazowanej wodzie z niewielką zawartością chmielu. Z początku piwo wydawało mi się słabe i mdłe niczym książki autorstwa Paulo Coelho, a na dodatek zbyt mocno nagazowane. O dziwo, z każdym kolejnym łykiem smakowało mi coraz bardziej i ostatecznie uznałem, że nie jest takie złe, jak mi się wydawało. Double D przyznał mi rację, i stwierdził że chłopaki z browaru w Budejovicach (ciekawostka- browar ten jako pierwszy w dziejach, bo w 1802 roku użył nazwy "budweiser") warząc Samsona odwalili całkiem niezłą robotę i nie miałby nic przeciwko spróbować tego piwka trochę więcej. Charlie powiedział że to najlepsze piwo jakie pił w życiu, ale on pije tylko dziwne amerykańskie wynalazki zagryzając kostkami haszu,więc wcale mu się nie dziwię.

OCENA: 5 

DD-6 BB-4 CS-11 (Charlie pije tylko Bud Light, więc jego ocena się nie liczy) 

PODSUMOWANIE: Teraz, kiedy odwieźliśmy dziwki i Charliego na lotnisko, wydaje mi się że nieco skrzywdziłem Samsona tak niską oceną. Było to spowodowane zapewne tragicznym pierwszym wrażeniem, ale cóż, co się stało to się nie odstanie, i oceny nie zmienię.

PS: Jakiś czas temu pewien użytkownik forum Browar.biz przysłał mi mejla (gdzie do ciężkiej cholery znalazł mój adres?) w którym wylewał swoje gorzkie żale, na temat tego że mój blog jest głupi, że pijemy tylko masówkę itp. W sumie to wszystko prawda ( :D ), lecz wręcz rozwalił mnie zarzut że " JESTEŚCIE NIEPROFESJONALNI "! O, serio? Ów nieprofesjonalizm, wraz z niesmacznymi żartami i całym tym szajsem uważam za główną (oprócz mojej skromnej osoby rzecz jasna :P) zaletę tego bloga. My pijemy masówkę. Ty pijesz swoje piwo, warzone zapewne w sekretnym laboratorium wedle tajnej receptury, przekazywanej z pokolenia na pokolenie przez najwyższe kasty buddyjskich mnichów koczujących w górach Bhutanu. I wszyscy są szczęśliwi. Oznajmiam zatem wszem i wobec, że na następne mejle i komentarze "prafdziwych i jedynych profesjonalistóf" nie będę odpowiadał, gdyż to strata mojego cennego czasu, a życie jest zbyt krótkie aby wykłócać się z frustratami. Rzekłem.

P(lay)S(tation)2: Żeby nie było, jak dla mnie Browar.biz to chyba najlepszy "piwny" portal w polskim Internecie, nie mam nic do pozostałych użytkowników, którzy w większości są totalnie w porządku. To co pisałem powyżej tyczy się konkretnego przypadku.

Dla rozładowania nieprzyjemnej atmosfery zarzucam link do kawałka, który powinien być hymnem każdego alkoholika:

czwartek, 16 czerwca 2011
30. Zwierzyniec

zwierzyniec piwo

BADANY OBIEKT : Zwierzyniec

FORMA : Puszka

CENA: 2,38 zł

W wyniku jakiś podświadomych skłonności masochistycznych po raz kolejny sięgnęliśmy po piwo ze stajni Perły - Browarów Lubelskich. Poprzednie zbadane piwa to Perła (ocena 3,5) i epicko ohydny Goolman (ocena 1,5). Jak łatwo się domyślić, uczty dla podniebienia się nie spodziewaliśmy. Pierwsze co rzuciło się w oczy Bossa było hasło: "Najlepiej orzeźwia i wzmacnia po pracy". Brzmi znajomo?

propaganda komuch piwo

Wykorzystując umiejętności szpiegowskie nabyte w '64 w Wietnamie, odkryłem że Zwierzyniec rzeczywiście był przez komuchów szczególnie promowany. Oto wyciąg z utajnionych akt ze Strefy 51 :

Zwierzyniec propaganda

 

Można się spotkać z wieloma opiniami, że Zwierzyniec KIEDYŚ był świetny, ale zeszmacił się jak nastoletnia cyganka za kawałek bułki, gdy przestano go produkować w Zwierzyńcu, a zaczęto w Lublinie. Ale przejdźmy do najbardziej wiarygodnego źródła informacji podtwierdzonego naukowo - czyli do NASZEJ OPINII.

Otwieramy puszki i wokół zaczyna się rozpościerać zapach... damskich perfum. WTF?! Łyk... FUUUJ.... Łyk#2... FUUUJ.... No niestety, Browar Perła stanął na wysokości swojego poziomu, czyli mniej więcej między warstwą błota a kamieni 50 metrów poniżej poziomu chujni. Musieliśmy się przemóc by wypić do końca. Jedynie potężna moc Kodeksu, na który to przysięgaliśmy, że będziemy godnie reprezentować alkoholików, powstrzymał nas przed wyrzuceniem tego w otchłanie siódmych piekieł. Smakuje jak mokra szmata, jest zgniły i nie polecamy nikomu.

OCENA: 2,5

(Ja wystawiam 3. Boss B - 2)

PODSUMOWANIE : Zwierzyniec ma parę zalet: ładna oprawa, marketingowo nie odstają od najnowszych trendów (mają profil na facebooku i to nawet często aktualizowany: http://www.facebook.com/pages/PIWO-ZWIERZYNIEC/331379950755). Ale co z tego, skoro jest chujowy? 

 



sobota, 19 lutego 2011
29. Faustus pszeniczne.

BADANY OBIEKT: Faustus

FORMA: Butelka

CENA: 5,25 zł

Jakiś czas temu, podczas zakupu alkoholu, który miał zostać spożyty w trakcie kolejnej satanistycznej orgii z udziałem nieletnich azjatek, zwróciliśmy naszą uwagę na piwo o nazwie kojarzącej się z magicznymi obrzędami i paktami z Jego Piekielną Wysokością. Jako że jesteśmy czcicielami Złego od dawien dawna, (a tak konkretnie to od gimnazjum, kiedy to wspólnie z kilkoma innymi ludźmi założyliśmy organizację znaną szerzej jako Meppop Camaha) zapragnęliśmy wypić to piwo. No i do tej pory piliśmy tylko jedno piwo pszeniczne, więc chęć wlania tego trunku w nasze żołądki była jescze większa. Po zakupach popędziliśmy do naszej sekretnej kryjówki szybciej niż Han Solo i Chewbacca podczas ich rekordowej trasy na Kessel. Gdy już wylądowaliśmy na melinie naszym "Roverem Millenium", odkryliśmy że towar w postaci azjatyckich nastolatek zapakowanych szczelnie w drewniane skrzynie z etykietami "Zabawki. Kraj pochodzenia-Japonia" jeszcze nie dotarły, więc otworzyliśmy butelki z Faustusem. Po kilku pierwszych łykach DD wydał wyrok skazujący: "Nieee, to smakuje identycznie jak ten pszeniczny Okocim. Jest nawet bardziej rozwodnione. Spodziewałem się czegoś lepszego." Moje uczucia co do smaku tego napoju były podobne, więc odpowiedziałem: "Taa znowu ten stęchły smak zgniłej pszenicy porównywalny tylko ze smakiem nadgnitych ludzkich wnętrzności. Totalnie mi to nie podchodzi." Zdegustowany smakiem cieczy wypełniającej butelkę, odwróciłem ją (butelkę, nie ciecz) i przeczytałem kilka bzdetów na temat żywych kultury drożdży, i mega zajebistej procedurze ulepszania smaku piwa. Chciałem przytoczyć tę procedurę w całości, lecz pod moją nieobecność ktoś ukradł z mojego legowiska butelkę po Faustusie, a notatka sporządzona przez DD jego koślawym pismem jest pobrudzona ekskrementami, krwią i innymi wydzielinami ludzkiego ciała. Zdołałem z niej odczytać tylko "Nalewanie na ... pra ... obracanie ... bute ... 2 gir... 1 cup..." , więc jeśli ktoś będzie chciał poznać ten skręt  (tfu! sekret!) jest zmuszony do zakupu butelki Faustusa. Na końcu notatki widnieje jednak jedno niezamazane zdanie, które będzie stanowiło podsumowanie tej notki (mam deja vu? Czemu na naszych notkach zawsze da się odczytać ostatnie zdanie nabazgrane na brzegu kartki?). Na zakończenie dodam, że nieprzyjemne przeżycia związane z degustacją Faustusa wynagrodziły nam azjatki, które kurier przywiózł późnym wieczorem.

OCENA DD-4,5 BB-4

PODSUMOWANIE: "Może i nie takie złe jak Okocim, ale pszenicznego-nigdy więcej."

sobota, 22 stycznia 2011
28.Peroni

BADANY OBIEKT: Peroni Nastro Azzurro

FORMA: Butelka

CENA: 4,66 zł

Pewnego dnia, przemierzając osiedle w poszukiwaniu czegoś do picia, w oczy rzuciła się nam całkiem nieźle wyglądająca zielona butelka wypełniona zimnym, ożywczym piwem. "Tego szajsu jeszcze nie piliśmy, bierzemy? -Kurwa, co to za pytanie? Jasne że bierzemy." Po tej jakże szybkiej wymianie zdań czym prędzej zabraliśmy butelki i popędziliśmy do kasy. Po dotarciu do świątyni wyjebanizmu, D magicznym trikiem otworzył butelki i rozpoczęliśmy testowanie najnowszego nabytku. Pierwszy łyk od razu przyniósł skojarzenie z Millerem (piwem rzecz jasna :P): Peroni jest zajebiście orzeźwiające i lekkie, ale podobnie do Millera także lekko rozwodnione. Piwo nie "wysusza" tak jak inne, mieliśmy wrażenie że można wychlać kilka (kilkanaście?) butelek z rzędu, i nadal pozostawać w stanie zbliżonym do trzeźwości. Cóż, za jakiś czas trzeba sprawdzić tą teorię.A na zakończenie tej krótkiej notki chciałbym przedstawić ciekawy fragment marketingowego pierdolenia na temat opisywanego tutaj piwka: "Peroni Nastro Azzurro jest marką unisex – jej grupę docelową stanowią kobiety i mężczyźni w wieku od 24 do 35 lat, o wysokich dochodach, ceniący nowoczesny styl życia, design, modę, jednak nie podążający za nią bez podkreślania własnego stylu.
Konsumenci Peroni Nastro Azzurro cenią najwyższą jakość i dbałość o detale, gustują w piwach Premium o orzeźwiającym smaku, są towarzyscy, aktywni, spontaniczni, nowocześni, znają najnowsze trendy, odwiedzają najbardziej stylowe, nowe miejsca, śledzą ważne wydarzenia i stale szukają sposób na wyrażenie własnego, indywidualnego stylu i podkreślenie własnej osobowości w otoczeniu marek najwyższej jakości." -
Taa, jasne...

OCENA: DD:7 BB:7

PODSUMOWANIE: Pierwsze zdanie z podsumowania Millera pasuje tu jak ulał: "... to świetne uzupełnienie do innych piw na imprezie - orzeźwia i nie niszczy smaku innych piw (bo samo niewiele ma smaku)". Jednak Peroni jest ciut lepsze, dlatego ocena jest wyższa.

PS: Aha, no i reklama. Jak dla mnie chujowa. Mocno chujowa.

sobota, 15 stycznia 2011
27. Kasztelan

BADANY OBIEKT: Kasztelan niepasteryzowane (podobno)

FORMA: Butelka

CENA: 2,80 zł

Przed napisaniem tej notki postanowiłem zrobić mały research, chodzą bowiem słuchy że to całe "niepasteryzowane" to jakaś mega ściema, ustanowiona przez NWO w celu manipulowania umysłami polskich i zagranicznych piwoszy. Faktycznie, skoro Kasztelan jest niby niepasteryzowany, to dlaczego jego data przydatności do spożycia wynosi około 4 miesiące? Dlaczego nie jest to około 3 tygodni, tak jak w innych piwach niepasteryzowanych? Kto stoi za zabójstwem Kennedy'ego? Czy U.S Army kolaboruje z istotami pozaziemskimi? Co stanowi istotę wszechrzeczy, i jaki jest sens życia? Cóż, niestety nie znam odpowiedzi na te pytania, ale wiem jedno: Kasztelan to całkiem dobre piwo, do którego lubimy często wracać. Dobry, zrównoważony smak, 5,7% zawartości alkoholu i niska cena sprawiły że Kasztelan od dłuższego czasu regularnie gości na wszelakich imprezach okolicznościowych i uroczystościach w których bierzemy udział, na przykład: weselach, pogrzebach, ceremoniach rytualnych mordów, czy podczas turniejów Tekkena 5, których główną atrakcją (oprócz piwa) jest możliwość obicia wirtualnej facjaty postaci którą steruje twój kumpel (bezcenne!). A że "niepasteryzowane" to jedna wielka ściema? Mamy na to totalnie wyjebane ( wyjebanizm 4 life), i będziemy pić Kasztelana, dopóki będzie nam smakował. Rzekłem.

OCENA: 7,25 (DD: 7 Boss: 7,5)

PODSUMOWANIE: Kasztelan dobrym piwem jest, i mamy nadzieję że prędko się to nie zmieni.

Na koniec jeszcze kłamliwa i fałszywa reklama od NWO:

PS: Polecam poczytać opinie o Kasztelanie w internecie, niektórzy frustraci są naprawdę zabawni.

sobota, 08 stycznia 2011
26.Goolman

BADANY OBIEKT: Goolman

FORMA: Puszka

CENA: 2,19 zł

Wazzup bitches? Jako że w grudniu byliśmy zajęci niezmiernie ważnymi sprawami (palenie, chlanie, zbiorowe gwałty na nastoletnich dziewicach, czarne msze itp.) to nie wstawiliśmy żadnej notki. Ale olać to, pierwsza notka w nowym roku to prawdziwa bomba! Proszę państwa, przed wami GOOLMAN! Slogan na puszce tego napoju piwopodobnego dumnie głosi: "Goolman-poczuj smak zwycięstwa!". DD po pierwszym łyku stwierdził: "Fuck, śmierdzi jak gówno! Nie czułem nic tak chujowego w ciągu mojego 20-letniego, obfitego w krew, pot, i łzy życia." Powstrzymując odruch wymiotny i starając się utrzymać pion, odrzekłem: "Taa, jeżeli tak smakuje zwycięstwo, to chcę być przegranym." Smak Goolmana naprawdę jest nie do opisania. Gwarantuję wam, że będziecie zastanawiać się godzinami nad tym czego tam dodali, aby tak spierdolić smak piwa. "Nie mogę tego porównać do niczego co kiedykolwiek piłem"-DD. "Totalna, hipergalaktyczna, gargantuiczna chujnia"-BB. Dotychczas granicą chujozy na naszym blogu był sławny Pils z Jabłonowa. Ale teraz to się zmieniło, gdyż smak Pilsa w porównaniu do Goolmana przypomina nektar (wspomniany zresztą w mojej notce o Pilsie), którym raczyli się bogowie Olimpijscy. Naprawdę, to piwo jest tak słabe.

OCENA: Ja bez głębszego zastanowienia wystawiłem 1, Natomiast D, który jest bardziej litościwy wystawił AŻ 2. Łącznie 1,5.

PODSUMOWANIE: Najlepszym podsumowaniem będzie zdanie nabazgrane na brzegu kartki w notatniku: "Nigdy więcej Goolmana".

PS(x): Goolman pochodzi z browarów lubelskich. Wypuścili też Perłę. Wszystko jasne.

PS2: Patrzcie na to:

Taa, jasne. Sprawdźcie też Goolmana w googlach. Niektórzy twierdzą że jest świetny. Świat nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać.

sobota, 27 listopada 2010
25. Koźlak

 

koźlak piwo

BADANY OBIEKT: Koźlak. Bock Beer

FORMA: Butelka

CENA: 4,80 zł

"Pierdolisz, pisz!" - te słowa wypowiedział Boss_B, gdy zapytałem go o wymyślenie początku recenzji. UWAGA - to nie jest TEN Koźlak - z browaru Amber, lecz z browaru Barlan Beverages Group. Dla Bossa_B ewidentnie "jebie spirolem" i nie przypadło mu do gustu. Według mnie, jak na ciemne piwo to nie było aż tak złe, nie musiałem powstrzymywać odruchów wymiotnych. Jest ewidentnie GORZKIE, choć ma bardzo charakterystyczny posmak, być może nawet słodkawy.

OCENA: 4

(D_d : 5 ; B_b - 3)

PODSUMOWANIE: Boss_B wystawił 3 "tylko i wyłącznie na żywe wspomnienie o Goolmanie" które miało posmak rzygowin z dodatkiem świeżo sfermentowanych odpadków z kanalizacji miejskiej. Ja w sumie mógłbym się napić jeszcze raz, choćby ze względu na wysoki %. Według Bossa, Kaper miał dobry % i był świetny, mnie Kaper nie smakował, a Koźlak nawet nawet.



boss_b, sobota, 13 listopada 2010

sobota, 13 listopada 2010
24. Żywe

BADANY OBIEKT: Żywe

FORMA: Butelka

CENA: 4,69 zł

"Pierwsze polskie piwo naturalne, rekomendowane przez organizację Slow Food i pierwsze posiadające znak Ministerstwa Rolnictwa - Poznaj Dobrą Żywność. Niepasteryzowane i bez konserwantów." - tak reklamuje swój flagowy produkt browar Amber. W czasach debiutu na rynku Żywe było podobno prawdziwą sensacją, ze względu na to że było "swojskie", wyprodukowane w małym lokalnym browarze. Zwróciliśmy uwagę na Żywe już na początku naszych eksperymentów, lecz dopiero jakiś czas temu nadarzyła się okazja aby zakupić parę butelek i przetestować walory smakowe piwa w nich zawartego. Piwo jest trochę słodkawe, i ma w sobie nutę czegoś, czego żaden z nas nie potrafił zidentyfikować: "Smakuje jak hmm, śmietana? Cholera nie wiem co to jest. W każdym bądź razie jest zajebiste." Niewątpliwym minusem jest to, że piwo jest za słabo nagazowane. W parę chwil po otwarciu po gazie nie ma już śladu, a wygazowane piwo smakuje hmm... określę to najprostszym sposobem- chujowo. I według nas jest trochę za drogie, bo za 80 groszy mniej( za co można kupić aż 8 gum-kulek! ) czyli 3,90 zł można wypić świetnego pod każdym względem Greenera.

OCENA: 7

(Zgodnie wystawiliśmy po 7)

PODSUMOWANIE:W sumie Żywe to dobre piwo, do którego bez wątpienia warto wracać. Tylko gdyby kosztowało chociaż o złotówkę mniej (chociaż to i tak pewnie byłoby za wiele :D)...

piątek, 12 listopada 2010
23. Kaper

BADANY OBIEKT: Kaper

FORMA: Butelka

CENA: 4,10 zł

Panie i Panowie! Oto nadeszła wiekopomna chwila! Pierwszy raz w krótkiej historii tego bloga, padły dwie tak różne od siebie oceny. Na początek wypiszę więc spostrzeżenia Double D:

-To piwo jest gorzkie jak sam skurwysyn.

-Mnie to nie smakuje.

-Ma jakiś metaliczny posmak.

-Za to ma 8%. Nieźle kopie.

A teraz moje:

-ŁO! Zajebiste!

-Ma taki specyficzny smak. Smakuje jak mak. Czy coś.

-Cholera, to jest naprawdę dobre.

-Gorzkie i kopie. Czego więcej potrzeba do szczęścia?

Teraz załączcie ten kawałek: http://www.youtube.com/watch?v=l1br_h51dD4 (wprowadzi Was w odpowiedni nastrój) i spójrzcie na ocenę:

OCENA:6

(TO TEN MOMENT: DD-4,5 BB-7,5)

PODSUMOWANIE: Hate it or love it.

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7