RSS
sobota, 25 września 2010
12. Wojak

BADANY OBIEKT : Wojak. Jasny pełny

FORMA : Butelka

CENA: 1, 80 zł

Po bukiecie wiadomo było, że to piwo, po smaku okazało się, że to piwo, ale po cenie, nie można było się spodziewać że to piwo. To jednak jest piwo. I to dobre piwo. W dodatku - sześcio procentowe! Butelka ma fajny dyzajn, kampanię reklamową też mają fajną. Czyli to fajne piwo. Chcieliśy coś zacytować z tylniej etykietki, jednak okazało się że obie zniknęły w tajemniczych okolicznościach! Sprawę przekazujemy do Archiwum X (tutaj zaleca się odtworzenie motywu przewodniego z serialu "Z archiwum X").

OCENA: 6,5

(Perfekcyjna synchronizacja smaku - ja i Double_D po 6,5)

PODSUMOWANIE :

Jeżeli chcesz zgwałcić dziewczynę tanim kosztem, trzy lub cztery wojaki są w sam raz! Bardzo dobra alternatywa dla droższych niż Wojak tabletek gwałtu! Polecamy (sprawdzone)! Przepraszamy Anię i Kasię - pamiętajcie, to dla dobra nauki!

 

sobota, 28 sierpnia 2010
11. Książ

BADANY OBIEKT : Książ. Książęcy Specjał

FORMA : Butelka

CENA: 1, 79 zł

Po tymże trunku nie spodziewaliśmy się cudów - wystarczy spojrzeć na cenę. No cóż, okazuje się, że da się pić bez myśli samobójczych, choć piwo warzone wg sekretnej receptury znalezionej na zamku Książ jest dosyć... cienkie. A sama ta receptura musiało brzmieć : "Wlej do wiadra wody, wrzuć chmiel i jęczmień, mieszaj. Dolej więcej wody. Mieszaj. Dla pewności dolej jeszcze więcej wody, WODY WODY WODY, ZA MAŁO WODY KUUUURRRRWAAAAA".

OCENA: 5

(Zgodnie - i ja i Boss B po 5)

PODSUMOWANIE :

Da się wypić, więc jak nie ma niczego innego pod ręką - nie wahaj się. W innych przypadkach - olej. (do smażenia)

czwartek, 17 czerwca 2010
10. Greener Bio-Up

Cornelius Greener Bio-Up piwo

BADANY OBIEKT : Cornelius Greener Bio-Up

FORMA : Butelka

CENA: 3,90 zł

Nie zważając na marcowy chłód i długą, żmudną drogę do Almy, grupa badawcza w składzie - Boss B, Double_D i Zac-Z dzielnie parła na przód, w poszukiwaniu drogiego trunku. Właśnie po to wybraliśmy się do tej "Biedronki dla bogaczy" - by spróbować nieco droższego piwa. Długo się zastanawialiśmy nad wyborem. W końcu wzięliśmy niezbyt wyróżniające się, właściwie to szarobure i nudne butelki wypełnione "ekologicznym piwem - bez konserwantów i nieflirtowanym". Przeczytałem to dopiero po kupieniu i po mej skórze przeszedł dreszcz nienawiści do wszystkiego co eko-terrorystyczne. Jak dobrze się stało, że jednak kupiliśmy te piwo! Spożywając je na ławce w parku, czujnym okiem wypatrując złoczyńców w mundurach policyjnych, nie mogliśmy się nadziwić wspaniałemu smakowi. Idealnie wyważone, doskonale orzeźwiające, smakowało wyśmienicie. Cała nasza trójka się z tym zgodziła. Nawet cena jest bardzo w porządku - bo finalnie nie kupiliśmy tak drogiego piwa jak zakładaliśmy na początku (co spowodowane było nagłym wybuchem skąpstwa u Bossa B i jego protestem). A! Zapomniałbym! Zac-Z pochwalił nawet dobry kształt i kolor butelki.

OCENA: 9

(Zgodna, najwyższa jak dotąd ocena - i ja i Boss B po 9)

PODSUMOWANIE :

Greener jak na razie u nas przoduje. Smakuje lepiej niż Lech, czy Tyskie. No i cena też nie jest wadą, bo jak na piwo z nieco wyższej półki - 3,90 to bardzo niewiele. Na pewno jeszcze sięgniemy do tego piwa i wam też to radzimy.

 

14:14, double_d
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 kwietnia 2010
9. Desperados

desperados piwo

BADANY OBIEKT : Desperados

FORMA : Butelka

CENA: 3,99 zł

Desperados był dostepny w Polsce od 2004 r. , ale dopiero od 2008 jest szeroko dystrubowany, a to przez przejęcie produkcji przez browary Żywiec. W założeniu, ma przyciągać uwagę niezwykłą butelką (działa) i być piwem o smaku tequili, czyli meksykańskiej wódy, którą wyciska się ze śmiesznych roślin nazywanych agawami. Wierzymy na słowo Bossowi_B, że Desperados SMAKUJE podobnie do tequili. Ja jej spróbuję gdy będziemy na drugim etapie naszych prac naukowych - czyli gdy będziemy testować WÓDĘ. Piwo to jest słodkawe, może z nutą cierpkiej kwaśności. Na pewno ma unikalny smak. W sumie ciężko w tym rozpoznać prawdziwy smak piwa, bo takowego nie ma. Ale mimo wszystko, smakuje wybornie. I mówię to ja - ten, który słodkich piw nie lubi, a piwem skalanym sokiem gardzi niechybnie.

OCENA: 7,25

(Ja wystawiam 7. Boss B - 7+)

PODSUMOWANIE : Desperados pojawił się z hukiem i tak już został na półkach. To taki dojrzalszy, lepszy Redd's - żaden facet nie musi się wstydzić, że pije smakowe piwo (jakim, bądź co bądź jest Desperados). Warto czasem po niego sięgnąć, tak dla odmiany.

 

8. Miller Genuine Draft

miller piwo

 

BADANY OBIEKT : Miller Genuine Draft

FORMA : Butelka

CENA: 4,17 zł

Miller od razu wybija się wyglądem wśród innych piw na półce. Przede wszystkim - jak to na amerykańskie piwo przystało, jest mniejsze niż rodzime browary. Mianowicie sprzedawany jest w butelkach 0,33 l. Ze względu na specjalną technikę flirtacji nie wymaga pasteryzacji, a więc smakuje jak nalane prosto z beczki. To dlatego bukiet zachęcająco atakuje nozdrza pięknym, piwnym zapachem. Pierwszy łyk nie pozostwawia wątpliwości - Miller jest bardzo orzeźwiający. Jest tylko jeden mały problem. Mało w tym piwa. Jest zdecydowanie zbyt wodniste. Można pomylić ze zwykłym sokiem.

OCENA: 6,25

(Ja wystawiam 6,5. Boss B - 6)

PODSUMOWANIE : Miller to świetne uzupełnienie do innych piw na imprezie - orzeźwia i nie niszczy smaku innych piw (bo samo niewiele ma smaku). Ze względu na małą ilość, a wysoką cenę - tylko dla burżuji. Już lepiej kupić sobie za tą cenę większe piwo o bardziej charakterystycznym smaku.

 

7. Heineken

 

BADANY OBIEKT : Heineken

FORMA : Butelka

CENA: 3,90 zł

Heineken to holenderskie piwo, które ma swój browar w zajebiście brzmiącym mieście 's-Hertogenbosch. Jego sekretem są owiane tajemnicą "drożdże Heinekena", pilnie strzeżone od stuleci przez buddyjskich mnichów w jaskiniach Nepalu. Zawsze wydawało mi się, że Heineken to taki lepszy i droższy Lech. O dziwo jednak, okazało się podczas badań, że nie dorównuje Lechowi w smaku. Da się wyczuć charakterystyczny posmak drożdzy, jest łagodniejsze od Lecha. Jednak gorzkawy posmak, (mimo większej wodnistości piwa) zostaje na długo w ustach.

OCENA: 6,75

(Ja wystawiam 7. Boss B - 6+)

PODSUMOWANIE : Heineken ma jeszcze lepszy marketing od Żubra - i jak to często bywa, forma przerasta treść. Nie jest na pewno najlepszym piwem na świecie, ale jest dobre. Jest trochę za drogie, by pić je codziennie - to wynik ogromnej kasy kładzionej na kampanie reklamową.

 

Tagi: Heineken piwo
22:21, double_d
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 marca 2010
6. Redd

redd's reds piwo jabłko jabłkowe

BADANY OBIEKT : Redd's Apple

FORMA : Butelka

CENA: 2,90zł

Tak jest. Przestańcie przecierać swoje oczy. Oto i nieustraszeni badacze zabrnęli w rejony dotąd nieznane i zakazane. Po niesamowicie trudnej akcji szpiegowskiej kupna dwóch Redd'sów (nikt nie mógł nas przecież zobaczyć) udaliśmy się do pobliskich lasów, by tam, pod płaszczem ciemności i z dala od ludzi - zanieczyszcić nasze podniebienia tym "piwem". Wszystko w imię nauki.

Redd's bukietem przypomina oranżadę. Już po pierwszych łykach niechybnie przekonujemy się, że nie jest to piwo. Po prostu nie jest. Już PILS smakował bardziej piwnie. Redd's smakuje jak woda z sokiem, albo oranżada. Jest bardzo słodki, dość mocno gazowany. Jest nieco cierpki, jak zauważył Boss_B. Cierpki, tak jakby był to smak grejfrutowy. Mnie zaś przypominało w smaku bardziej malinę, niż jabłko.

OCENA: NIEKLASYFIKOWANY

(Zgodnie z Bossem B stwierdziliśmy, że Redd'sa nie należy rozpatrywać w kategorii produktów chmielowych)

PODSUMOWANIE : O dziwo! Redd'sa da się wypić! I wcale nie jest taki zły. Bossowi B nawet całkiem zasmakował ("Smakuje jak oranżada... a kto nie lubi oranżady?"). Mnie zasmakował mniej, nie byłbym w stanie wypić kilku pod rząd. Ale mimo wszystko, ten piwny produkt kierowany do kobiet posiada wcale niemały procent (jak na piwo) - 4,5 % (dla porównania - tyle samo co Warka). Zamierzamy kiedyś się upić samymi Redds'ami, żeby mieć o czym opowiadać wnukom przy kominku. Ave!

 

Tagi: piwo Redd's
22:36, double_d
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 marca 2010
5. Tyskie Książęce

BADANY OBIEKT : Tyskie Książęce

FORMA : Butelka

CENA: 2,39 zł

Postanowiliśmy sprawdzić dziś starszego brata Tyskiego, czyli stareńkie Książęce. Chyba nikt się nie zdziwi, gdy będę je przyrównywał do siebie? (http://wojowniczezuleninja.blox.pl/2010/02/2-Tyskie.html)

Książęce jest łagodniejsze od Tyskiego i ma mniejszą goryczkę (tak, tak. Upierałem się, że jest na odwrót podczas badań naukowych nad tym napojem, ale jednak nie miałem racji). Właśnie ze względu na to, piwo przynależy do gatunku lager, a nie jak tyskie - do pilsnerów. Ma też więcej alkoholu, ale to bardzo nieznaczna różnica. W smaku jest porządne. Podobnie jak u brata - goryczka świetnie równoważy się ze słodem.

OCENA: 6,25

(Wystawiam 6, Boss B - 6,5)

PODSUMOWANIE : Książęce to dobre piwo, ale nic ponadto. A już na pewno nie jest lepsze od Tyskiego.

 

niedziela, 07 marca 2010
Tyskie, Żubr oraz Pils Jabłonowo.

 

Notka spóźniona prawie o tydzień, ale jak mawiali Aborygeni: "co się odwlecze, to nie uciecze" oraz "lepiej późno, niż wcale", więc przedstawienie czas zaczynać Ok, więc na pierwszy ogień idzie dziś notka o Tyskim autorstwa niejakiego Double_D.  Uważam że Tyskie jest gorzkie, bo takie jest :D. W ramach poparcia mojej tezy postanowiłem przytoczyć tekst (a raczej jego kawałek) ze strony hobbista.pl :
Tyskie Gronie – jest to typowy pilsner (piwo pełne, jasne, warzone w tradycyjny sposób) – zawiera ok. 5,6% alkoholu i 11,7% ekstraktu. Posiada jak na polskie piwa dobrze rozwinięty bukiet zapachowo-smakowy i jest stosunkowo gorzkie – przypominając swoim charakterem czeskie pilsnery.

TYSKIE

Notka spóźniona tylko o tydzień, ale jak mawiali Aborygeni: "co się odwlecze, to nie uciecze" oraz "lepiej późno, niż wcale", więc przedstawienie czas zacząć. Ok, więc na pierwszy ogień idzie dziś notka o Tyskim autorstwa niejakiego Double_D.  Uważam że Tyskie jest gorzkie, bo takie jest :D. W ramach poparcia mojej tezy postanowiłem przytoczyć tekst (a raczej jego kawałek) ze strony hobbista.pl :

"Tyskie Gronie – jest to typowy pilsner (piwo pełne, jasne, warzone w tradycyjny sposób) – zawiera ok. 5,6% alkoholu i 11,7% ekstraktu. Posiada jak na polskie piwa dobrze rozwinięty bukiet zapachowo-smakowy i jest stosunkowo gorzkie – przypominając swoim charakterem czeskie pilsnery."

Oprócz tego drobnego nieporozumienia w notce Double_D wszystko jest w jak najlepszym porządku (D zapewne będzie polemizował, ale nie słuchajcie go, bo jezd gupi).

ŻUBR

Skoro skończyliśmy z Tyskim, wypadałoby napisać coś o Żubrze. Niestety według mnie za bardzo nie ma o czym. Żubr zdobył popularność ze względu na świetną kampanię reklamową, oraz niezbyt wygórowaną cenę. Dzięki temu zaskarbił sobie szacunek młodzieży pokolenia jp (niekoniecznie dwa), wystającej na klatkach schodowych polskich blokowisk. Według mnie piwo jest zbyt mdłe, co niezbyt zachęca do dalszego jego spożywania. Zagrożenie wynikające z obalenia zbyt wielu Żubrów przybliżył wam już D.

Na zakończenie noty o Żubrze genialne reklamy o których mowa była powyżej:

 

PILS JABŁONOWO

Na początek tekst z butelki Pilsa, opisujacy go w samych superlatywach. Niestety mój skaner odmawia współpracy, więc nie pozostaje mi nic innego jak przepisać całość "ręcznie":

"Znakomite, orzeźwiajace piwo typu pilzneńskiego wyprodukowane z krystalicznie czystej wody, słodu jęczmiennego, i najwyższej jakości chmielu aromatycznego. Lekkie w smaku, pełne pod względem mocy. Trwała piana, wysoka klarowność, wyraźny aromat chmielowy to jego niepodważalne zalety."

Czytając powyższy opis można spodziewać się najlepszego piwa jakie kiedykolwiek piłeś. Niestety świat nie jest tak kolorowy, jakim się wydaje. Po pierwsze cena- 1,25. Nie wiem jak inni, ale nigdy nie piłem piwa które byłoby tańsze niż 2 złote, i jednocześnie nadawało się do ponownego picia. Niestety Pils potwierdza regułę. Po otwarciu butelki poczułem charakterystyczny zapach przypominający moje wymiociny po ostatniej hardkorowej imprezie. W tym piwie czuć wszystko, ale na pewno nie chmiel. Piwo jest słodkie, a piany nie stwierdzono. Jest za to jakaś lepka substancja, która lekko ją przypomina. Podsumowując: tragedia. Bardzo chciałbym spotkać jakiegoś miłośnika tego piwa. Może on pomógłby mi zrozumieć grupy fanów, którzy twierdzą że Bogowie Olimpijscy pili Pilsa z Jabłonowa, a nie nektar. Póki co nie rozumiem.

To by było na tyle, niech chmiel będzie z Wami:

czwartek, 04 marca 2010
4. Pils

 

BADANY OBIEKT : Jabłonowo Pils

FORMA : Butelka

CENA: 1,25 zł (!!!)

Tym razem postanowiliśmy z Bossem_B zasmakować walorów najtańszego z najtańszych piw. W tym celu dzielnie przewertowaliśmy towar oferowany przez Auchan. Naszym zwycięzcą został PILS ze świetną ceną O-ŻE-JA-CIĘ-PIERDOLE-ZŁOTY-DWAJŚCIA-PIENĆ!!!

PILS ma mocny zapach. Jest w nim coś, "podobnego do czegoś". Lecz im dłużej wwąchiwaliśmy się, korzystając z naszego bogatego doświadczenia wąchaczy klejów, tym trudniej było stwierdzić co w tym piwie takiego znajomego.

"Smak jest ani gorzki, ani słodki. Jest zjebany" stwierdziłem pijąc. W ogóle w tym nie czuć piwa. Posmak jest być może nieco gorzki, ale nieprzyjemnie. Czuć tu nute czegoś trudnego do rozpoznania, coś jak karmel? Anyżek?

OCENA: 2,5

(Boss B okazał swą pogardę dla PILSA wystawiając 2, ja okazałem litość dając 3)

PODSUMOWANIE : To jest tanie piwo o tanim smaku, choć trzeba przyznać, że pijaliśmy już gorsze rzygi. No i ta cena jest powalająca. Ale my już z Bossem B do PILSA nie wrócimy. O dziwo, piwo to ma swoich fanów. Te zadziwiające przypadki, które już są badane przez psychiatrów i socjologów, znajdziecie tutaj :

http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=73897